<title_newspaper="Trybuna Robotnicza"> 
<title_article="Fragment pamitnika"> 
<author_1=Stanisaw Broszkiewicz> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month=10> 
<date=1954-10-06> 
<period=d> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Suba u nas mimo wszystko nie atwa. Teraz jeszcze ujdzie, ale ja pamitam lata 45, 46, 47... Niedaleko posterunku jest cmentarz. Le tam trzej towarzysze: Mucha, Koakowski i Tylec. Wrc do nich jeszcze.
W tym budynku by przed wojn posterunek policji. Znam go dobrze. Tu na moim miejscu za biurkiem siedzia starszy przodownik Jackowski. Gruby, z astm. Ale do bicia ludzi pa to mia dech. Mnie bi chyba z godzin i ani sapn. e byem w tym strajku w r. 36 i szedem z pochodem do starostwa. Mojego stryja Jana Krawczyka zastrzeli te ten Jackowski. Przy prbie ucieczki. W 45 r. Jackowski znikn gdzie z Niemcami. 
Chyba kocham t wie. Chcieli mnie dwa lata temu przenie do powiatu. Poprosiem o zostawienie, major si zgodzi.
Zostawiem na posterunku Pucha, a sam poszedem na wie. Ciemno byo i ciepo. Poowa wrzenia. Godzina dziewita. Ssiedzi zatrzymywali, pogadao si z tym i z owym, popalio. Ludzie zaraz pjd spa. A ja? C? Mgbym te ale nigdy przed pnoc nie sypiam. Nawyk. Lubi chodzi noc po wsi. Sprawia mi przyjemno, e ludzie wiedz, e czuwam. Przejecha wozem Lemanik, wrci z miasta, odwozi syna do szpitala. Szkoda chopaka. Czepia si ciarwki z PGR-u, szofer spostrzeg za pno, e kogo wlecze, z pocztku zdawao si. e nic, potem noga zacza czernie i puchn. Ale stary mwi, e da si j uratowa.
Potem przeszed Staszek Cybula z Hank Majewsk. Trzymali si pod rce. Usunem si w cie, bo oni wstydz si tego, e razem chodz. Bo ich ojcowie jeszcze przed wojn pobili si konicami i Majewscy i Cybulowie jeszcze do dzi wilkiem na siebie patrz. Ci dwoje przystanli obok mnie i zaczli si caowa. Byem w gupiej sytuacji, musiaem sta w miejscu bo jakbym wyszed to si sposz. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>  
